piątek, 7 lutego 2014

Nowina

Następnego ranka pogoda zapowiadała się wspaniale. Morska bryza wiała w twarze przechodniów. Dziewczęta spotkały się tak jak co dzień w autobusie szkolnym od razu wymieniając się uwagami co do przeczytanej książki.
- Cudowna- zaczęła Katherine na wstępie.
- Ehe, ale teraz mi jest głupio- powiedziała Vicki zająwszy miejsce obok przyjaciółki.
- Co? Dlaczego?- spytała Katy.
- Widzisz to jest tylko w książce, a nas czeka nudne życie, nigdy nie będziemy mogły poznać smaku takich przygód- odpowiedziała z żalem w głosie.
- Masz rację, ale przynajmniej mamy ten świat tutaj- rzekła i stuknęła palcem wskazującym w pozycję.
- Ile bym dała, żeby się tam przenieść- odrzekła i popatrzyła raz jeszcze na łuk spoczywający na okładce książki.
Po kilku minutach bus zatrzymał się, a przyjaciółki pogrążone w myślach ruszyły w stronę szkoły z grupą innych równie strapionych uczniów. Powędrowały do szatni i przebrawszy się ruszyły w kierunku sali lekcyjnej.
Do końca tygodnia były bardzo strapione, nie uważały na lekcjach, na każdej przerwie zaglądały do biblioteki- ich miejsca. Zaliczyły ostatnie sprawdziany i wyszły ze szkoły z bardzo dobrymi wynikami.
Zaczęły się bowiem wakacje, czyli najlepszy czas na  podróże i przygody. Przez cały czas snuły plany jak je spędzić.
Po pierwszym tygodniu propozycja spadła prosto z nieba. Babcia Katherine zaprosiła je do siebie na dwa tygodnie. Mieszkała ona wraz ze swoim mężem Edem w pięknej okolicy w południowej części kraju, gdzie lasy i góry były wszędzie. Zaraz po tej rozmowie dziewczyna zadzwoniła do przyjaciółki i wyjawiła jej niesamowitą nowinę.
- Nie gadaj!- wrzasnęła do słuchawki Vicki-Ty tak na serio?
- No raczej, że na serio,  za tydzień wyjeżdżamy- odrzekła- Mam pomysł nocuj dziś u mnie to zaplanujemy, cały ten wyjazd.
Godzinę potem Vicki już stała w progu drzwi przyjaciółki z dużą torbą.
- Chodź, mam niesamowity pomysł- zaprosiła ją do środka Katy.
- Już się boję- odpowiedziała Victoria.
Zajęły miejsce na łóżku w salonie. Katherine przyniosła laptopa ze stroną internetową, gdzie można było kupować łuki.
- Ty tak na serio?- zapytała przyjaciółka z lekkim zaskoczeniem.
- Oczywiście, że tak popatrz tylko to wszystko o czym marzyłyśmy może się spełnić.
- Czyli co, mam wytrzasnąć 100$ na jutro?
- Nie 100$ tylko 50$, nie kupujemy tych droższych, tylko te amatorskie- odpowiedziała Katy.
- Dobra może dam radę.
Rozmawiały jeszcze do rana, tworząc mapy lasu i okolicy. Pomyślały, że one same mogą sobie stworzyć własną historię.